Stulecie śmierci O. Franciszka Marii od Krzyża Jordana

Zapraszamy

 

ZARYZYKUJ.. chodź do nieba ! ;)

20210219 Rozmowa z Rektorem title
 19 II 2021 Zdjęcie: Kacper Gwóźdź SDS 

Zapraszamy na wywiad kl. Kacpra Gwoździa z rektorem naszego seminarium ks. Romanem Słupkiem o formacji kleryckiej.

Kim jest kleryk?

Tożsamość kleryka można definiować na różne sposoby. Można powiedzieć, że to człowiek, który po pierwsze… spotkał w swoim życiu Jezusa Chrystusa i doświadczył Jego bezwarunkowej miłości. To jest fundament. Ale dalej trzeba dodać, że nie tylko Go spotkał, ale w Niego uwierzył, to znaczy świadomie i dobrowolnie powierzył Mu swoje życie. Tak zafascynował się Jezusem Chrystusem, że jest gotowy oddać Mu całe swoje życie. Rezygnuje z pięknych i wartościowych życiowych dróg takich jak małżeństwo i rodzina, aby z miłości do Chrystusa innym pomagać w życiu wiarą. To piękny ideał, który wymaga rozeznania i dlatego trzeba dodać, że kleryk to też człowiek rozeznania. To ktoś, kto przez kilka lat pozwala innym i sobie samemu sprawdzić, czy jest się gotowym, nie dla własnej chwały czy doczesnych korzyści, ale dla Jezusa Chrystusa, bez przygnębienia i frustracji, z głęboką radością serca poświęcić całe swoje życie.

Czym się różni kleryk w seminarium salwatoriańskim od kleryka w seminarium diecezjalnym?

Wszyscy klerycy mają w jakiejś mierze wspólną drogę do ołtarza – do służby kapłańskiej. Służba ta jest jednak w przypadku zakonu powiązana z charyzmatem i misją. Kleryk w seminarium salwatoriańskim żyje bardziej osadzony we wspólnocie; w domu, gdzie są także bracia zakonni, księża seniorzy, siostry salwatorianki. To jest nie tylko instytucja – seminarium, ale dom, w którym dzielimy nasze codzienne życie, spędzamy wakacje czy święta, wspólnie obchodzimy uroczystości zakonne czy też święta poszczególnych osób.

Czy wspólnota klerycka wywiera wpływ na kształtowanie kandydata do kapłaństwa?

Kształtowanie kandydata do kapłaństwa ma kilka wymiarów. Pierwszorzędnym formatorem kleryka jest sam Bóg, który przez swoje słowo i sakramenty kształtuje pasterskie serce kandydata do święceń. To w osobistym kontakcie z Bogiem kleryk jest tą pierwszą osobą odpowiedzialną za swoją formację. Z pomocą przychodzą mu oczywiście przełożeni seminaryjni, ojcowie duchowni, spowiednicy, wykładowcy. Jednak bez tego osobistego zaangażowania w swoją formację nawet najlepsi formatorzy będą bezradni. I w tym miejscu dopiero można wspomnieć też o znaczeniu wspólnoty kleryckiej w kształtowaniu kandydata do kapłaństwa. Wspólnota jest miejscem weryfikowania powołania. Ono będzie w przyszłości przeżywane we wspólnocie Kościoła, a więc ta wspólnota klerycka jest takim pierwszym poligonem tej służby. Tu kleryk ma się nauczyć współpracować z innymi, dzielić się odpowiedzialnością, uczyć się znosić ograniczenia własne i innych ludzi, wzajemnie sobie przebaczać. W tej wspólnocie kleryckiej jest się za siebie wzajemnie odpowiedzialnym. Moje zaangażowanie w rozwój swego powołania, przeżywanie go twórczo i uczciwie będzie służyło innym. Jest to, jak system naczyń połączonych.

Jak się zmieniał obraz kleryka u Księdza na przestrzeni lat?

Trudno mieć jakiś jeden obraz kleryka przez te lata. Bardziej mam w pamięci i sercu konkretne osoby, którym w różny sposób towarzyszyłem. Zawsze jest to wyjątkowa i niepowtarzalna droga, w którą wpisane są osobiste uwarunkowania powołanych. To co mogę przywołać z tej perspektywy, to przekonanie, że każdy ma w sobie duży potencjał rozwojowy, że Bóg obdarza hojnie swoją łaską, a od aktywnej współpracy z Nim tak wiele zależy. Wielokrotnie widziałem jak osoby, które wydawałoby się, że są mało uzdolnione, przebojowe, z czasem rozwijały się i dziś pięknie potrafią służyć Bogu.

Czy ksiądz przeżywał kryzysy w czasie formacji kleryckiej?

Tak jak każdy powołany stawałem wobec ważnych pytań i sytuacji, które rodziły się na drodze formacji seminaryjnej. Nie wiem czy bym je określił mianem sytuacji kryzysowych, ale na pewno mianem wyzwań na drodze powołania. Dziś z pełną świadomością wiem, że są one potrzebne dla właściwego rozeznania powołania i wzrastania na tej drodze. Pomagają uwolnić się od nierealnych oczekiwań, uczą życia „tu i teraz”, są sprawdzianem na ile jestem gotowy „stracić siebie” dla Jezusa. I co najważniejsze… mogą być opatrznościową okazją do pogłębienia wiary, żywej więzi z Jezusem. Może dlatego na moim obrazku prymicyjnym umieściłem słowa naszego założyciela, o. Franciszka Marii od Krzyża Jordana, z jego testamentu duchowego: „Pokładajcie jedynie w Bogu całą ufność i nadzieję”.

Czy w dzisiejszych czasach – droga formacji kleryckiej wymaga dużo wyrzeczeń?

O to najlepiej zapytać tych, którzy są dziś klerykami. Ze swej strony mogę jedynie stwierdzić, że każde wyrzeczenie trzeba widzieć w tej zasadniczej perspektywie związanej z pytaniem: Dla KOGO to czynię? Istotą życia kleryckiego, zakonnego i kapłańskiego nie jest wyrzeczenie dla samego wyrzeczenia. Wyrzekam się czegoś konkretnego dla jakiegoś dobra konkretnego. Może dlatego nieraz tak trudno czegoś się wyrzec, gdyż mamy wzrok skupiony bardziej nie na tym dla KOGO się wyrzekamy i co zyskujemy, ale na tym z czego rezygnujemy. Tu pojawia się jakże ważne pytanie w formacji, pytanie o wolność serca. Pięknie obrazuje to ewangelijna historia bogatego młodzieńca (Mk 10,17-22), który miał szlachetne pragnienie pójścia za Jezusem. Był wierny przykazaniom i wiódł szlachetne życie, które samego Jezusa ujęło („spojrzał z miłością na niego”). Kiedy jednak usłyszał propozycję „Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie” odszedł zasmucony, bo miał wiele posiadłości. Był do nich tak przywiązany, że propozycja „skarbu w niebie” okazała się za słaba. Przejmującym wzorem takiej wolności serca dla Jezusa może być choćby św. Paweł, który w jednym ze swoich listów pisze: „wszystko, co było dla mnie zyskiem, ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. I owszem, nawet wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, Pana mojego. Dla Niego wyzułem się ze wszystkiego i uznaję to za śmieci, bylebym pozyskał Chrystusa” (Flp 3,7-8). Dla człowieka wolnego serca, pałającego miłością do Jezusa Chrystusa, jakiekolwiek wyrzeczenia związane z drogą powołania nie będą stanowiły zasadniczego problemu.

Prosimy o wspomnienie z okresu klerykatu :)

Będzie to wspomnienie potrójne, bo odnoszące się do trzech wakacji z okresu klerykatu. Istniała wtedy praktyka wysyłania do Brukseli kleryków znających język francuski na dwumiesięczny pobyt we wspólnotach założonych przez J. Vanier’a. Wspólnoty o nazwie Arka są miejscem, gdzie razem żyją i pracują osoby upośledzone umysłowo oraz ich tzw. asystenci. Miałem okazję przebywać w tych wspólnotach łącznie przez 6 miesięcy mojego czasu seminarium. Była to dla mnie okazja nie tylko lepszego poznania języka, ale niezapomniany czas odkrywania bogactwa jakie niosą w sobie te osoby, mimo swego upośledzenia. Miałem pod swoją opieką jedną taką osobę, której towarzyszyłem. Choć kosztowało mnie to wiele codziennego wysiłku, to jednak po wszystkim zauważyłem, że ostatecznie o wiele więcej sam otrzymałem, niż dałem.

Dziękuję za rozmowę.

Z rektorem Wyższego Seminarium Duchownego Salwatorianów ks. Romanem Słupkiem SDS rozmawiał kl. Kacper Gwóźdź SDS

 

20210219 ArchiwumSDS Przyjęcie do nowicjatu R. Słupek 7.09.91

Zdjęcie archiwalne z obrzędu przyjęcia do nowicjatu ks. Romana Słupka SDS z dnia 7 IX 1991
(dziękujęmy za udostępnienie - archiwista prowincjalny ks. Ireneusz Kiełbasa SDS)

Ks. Franciszek Jordan SDS

Myśl Ojca Jordana
----------------------------------------------------

Dopóki Królowa
Nieba i Ziemi
nie jest wszędzie wychwalana
nie wolno Ci
ani na chwilę spocząć.

Gościmy na stronie

Dzisiaj:Dzisiaj:290
Wczoraj:Wczoraj:474
Ten tydzień:Ten tydzień:3951
W tym miesiącu:W tym miesiącu:19440
Wszyscy:Wszyscy:2294645
Teraz odwiedza nas: 12
Dziękujemy za odwiedziny!

Kontakt

Wyższe Seminarium
Duchowne Salwatorianów

Bagno, ul. Ziołowa 51
55-120 Oborniki Śląskie

T: +48 71 310 61 26
F: +48 71 310 61 10